wtorek, 9 maja 2017

Następnego razu nie było



Minęło siedemnaście lat, odkąd widziałem ją po raz ostatni. Siedemnaście lat odkąd mnie opuściła. Uciekła niczym tchórz bez słowa wyjaśnienia. Przyszedłem jak zwykle, ale w jej mieszkaniu zastałem pustkę. Zabrała wszystko. Zostało mi po niej zdjęcie i jedno cholerne przepraszam na jego odwrocie. Szukałem jej, chciałem wyjaśnień. Jakim prawem mnie tak zostawiła, potrzebowałem jej. Zapadła się pod ziemie. Byłem wściekły. Wiedziała, że jej potrzebuję, a mimo tego odeszła. Zapewniała, że jej na mnie zależy, że zawsze mogę na nią liczyć. Kłamała, choć nigdy bym ją o to nie podejrzewał. Gdzie ta przeklęta prawość i szlachetność Gryfonów, gdy naprawdę jest potrzebna? Pomogłem jej, gdy znajdowała się na dnie i jak mi odpłaciła? W tamtej chwili jej nienawidziłem, pragnąłem zapomnieć dzień, w którym ponownie pojawiła się na mojej drodze. Im bardziej byłem na nią wściekły, tym więcej o niej myślałem. Nie potrafiłem znieść myśli, że mnie porzuciła. Wielbiąca mnie żona i wymagająca praca wcale mi tego nie ułatwiały. Potrzebowałem odskoczni, zatracenia się w niej. Tylko tak potrafiłem odpędzić od siebie wszelkie troski. Czułem się jak pieprzony narkoman na odwyku. Długo zajęło mi pogodzenie się z myślą, że ona już nie wróci. Bez końca roztrząsałem dzień naszego ostatniego spotkania. Czy coś wskazywało na to, że zamierza odejść? Czy ja zrobiłem coś nie tak? Nie potrafiłem sobie niczego przypomnieć, poza ciszą po moim pożegnaniu. Wtedy nie przywiązywałem do tego wagi. Kobiety bywają kapryśnie. Gdybym tylko wiedział, że odejdzie. Ukojenie przyniósł mi długo wyczekiwany potomek. Dziura w sercu została zasklepiona przez tego urwisa tak podobnego do mnie. Pokochałem go od pierwszego spojrzenia i to on stał się moją odskocznią. Kobieta z przeszłości przestała istnieć, aż do dziś. Minęło siedemnaście cholernych lat, a ona zjawiła się na dworcu Kings Cross. Zniszczyła wyjazd mojego syna do Hogwartu, bombardując mnie przeszłością i swoim szczęściem. Nie tylko ja odprowadzałem dziś dziecko na pociąg. Nic się nie zmieniła, a wiek dodał jej wyłącznie uroku. Tuliła do siebie swoją wierną kopię sprzed lat. I w tym wszystkim on. Mężczyzna, który zajął moje miejsce. Uśmiechała się do niego, przytulała, patrzyła, jak niegdyś na mnie. Przeżywałem udręki po jej odejściu, a ona miała czelność być szczęśliwa i o mnie zapomnieć. Nie potrafiłem tego znieść. Zaraz po odjeździe pociągu, pozbyłem się żony i ich śledziłem. Okazja do porozmawiania z nią nadarzyła się szybko. Ten fagas ulotnił się zaraz po wyjściu z dworca, nie zapomniawszy wylewnie pożegnać się z moją kobietą. Tylko dzięki silnej woli od razu do niej nie podbiegłem. Gdy przed nią stanąłem, ujrzałem strach w jej oczach. Słusznie się bała.
— Nie sądziłem, że tak długą będę czekał na ten następny raz.
Zamurowało ją, kuliła się pod moim wzrokiem. Czuła się winna, a ja się tym napawałem. Niech teraz poczuje choć namiastkę tego, co mnie dręczyło przez ostatnich kilkanaście lat.
— Chyba masz mi coś do powiedzenia po takim czasie.
Nagle zaczęło się dziać coś dziwnego. Wyprostowała się i spojrzała mi prosto w oczy. Już nie było w nich strachu, lecz ból i determinacja. Przestała być ofiarą.
— Owszem mam. Prawie udało ci się zniszczyć mi życie. Zrobiłeś ze mnie rzecz. Przypominałeś sobie o mnie, gdy mnie potrzebowałeś, a potem odstawiałeś w kąt aż do następnego razu. Kochałam cię tak, że chwilami nie mogłam oddychać, a ty perfidnie to wykorzystywałeś, za nic mając moje uczucia. Byłam na każde twoje skinienie, oddałabym za ciebie życie, które dla ciebie w ogóle się nie liczyło. Zastanowiłeś się choć raz, co się ze mną działo, gdy ty wychodziłeś? Nawet nie musisz odpowiadać. Miłość do ciebie mnie wyniszczyła, ale i ona odeszła. Teraz gdy na ciebie patrzę, czuję wyłącznie współczucie. Po tych wszystkich latach wiem, że to nie ja przegrałam, lecz ty.
I zostawiła mnie po raz kolejny. Tym razem patrzyłem, jak odchodzi i godziłem się na to. Jej słowa odbijały się echem w mojej głowie, choć usiłowałem z tym walczyć. Na nic się to jednak zdało. Po tych wszystkich latach doczekałem się wyjaśnień, co nie przyniosło mi ukojenia, lecz jeszcze większy ból. Uśpione we mnie poczucie straty wybuchło ze zdwojoną siłą. Zrozumiałem swoje błędy, gdy było już za późno na ich naprawienie. Ja, Draco Malfoy zrozumiałem, że siedemnaście lat temu przegrałem życie, pozwalając odejść Hermionie Granger; jedynej kobiecie, którą kiedykolwiek kochałem. Nasz następny raz miał nie nadejść już nigdy.



Witam.

Miniaturka jak się zapewne większość domyśla, jest kontynuacją Następnego razu nie będzie tym razem z perspektywy Dracona. Nie bez powodu publikuję ją dzisiaj.
9 maja jest dla mnie wyjątkowym dniem. Dokładnie 4 lata temu opublikowałam prolog swojego pierwszego Dramione La Fin De La Vie. Nie mogę uwierzyć, że minęło już tyle czasu. Tak wiele się od tamtej chwili zmieniło. Pisanie mnie odmieniło, pozwoliło odnaleźć sens w życiu. Błogosławię dzień, w którym siedząc na nudnej lekcji niemieckiego, postanowiłam coś napisać, a potem to opublikować. Pamiętam tamte emocje; niepewność, strach, ekscytację. Nigdy nie sądziła, że osiągnę tak wiele i zjednam sobie tylu czytelników. Jesteście najlepszą nagrodą za te wszystkie zarwane na pisanie noce i cały trud, jaki włożyłam w to opowiadanie. Bez Was nie osiągnęłabym niczego, dlatego w tym wyjątkowym dla mnie dniu chcę Wam po prostu z całego serca podziękować, że jesteście. Jesteście wspaniali.

https://ask.fm/LaFinDeLaVieHarryPotter

Laf

7 komentarzy:

  1. Miałam bardzo długą przerwę od ff osadzonych w świecie Pottera (po prostu przeczytałam ich za dużo), a ta miniatura mnie przekonała, że mam do czego wracać :D
    Jest po prostu genialna i prawię się przy niej popłakałam :)
    Muszę wrócić do Opętanych Demonami Przeszłości :)
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Miniaturka jest wspaniała. Masz ogromy talent, uwielbiam Ciebie i to, co piszesz :)
    Pozdrawiam cieplutko :*

    NJ

    OdpowiedzUsuń
  3. Smutna, bardzo smutna. Wręcz dramatyczna. Ale czuć, jakby prawdziwa... Czemu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ opisuje życie. Kochamy ludzi, którzy nie potrafią tego docenić, póki nie znikniemy

      Usuń

  4. Sama jestem swojej chorobie winna
    Zbyt tłusta była moja dieta
    Dla mnie to był wielki dramat
    Dla Ciebie - wielka ciała podnieta
    Sama jestem winna swemu cierpieniu
    Żem na ciebie wtedy raz spojrzała
    W mękach przez to lata żyłam
    Zanim jako człowiek dojrzałam...

    Teraz już starość za pasem
    Boli moje zmęczone serce
    Życie minęło w trudach bezbarwnie -
    Nie, nie chcę tego już więcej...

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładna miniaturka chociaż smutna. Tak to już czasem bywa, że trzeba pozwolić odejść osobie, którą się kocha. Było mi szkoda Draco, ale dobrze, że zrozumiał swój błąd.
    Gratuluję kolejnej rocznicy! To wielkie osiągnięcie <3
    Pozdrawiam
    Arcanum Felis

    OdpowiedzUsuń
  6. A my dziękujemy tobie za twoją wspaniała prace :) Mianiurka nieco smutna, ale przyjemna w odbiorze. Frajda wygenerowana.

    OdpowiedzUsuń