wtorek, 9 maja 2017

Następnego razu nie było



Minęło siedemnaście lat, odkąd widziałem ją po raz ostatni. Siedemnaście lat odkąd mnie opuściła. Uciekła niczym tchórz bez słowa wyjaśnienia. Przyszedłem jak zwykle, ale w jej mieszkaniu zastałem pustkę. Zabrała wszystko. Zostało mi po niej zdjęcie i jedno cholerne przepraszam na jego odwrocie. Szukałem jej, chciałem wyjaśnień. Jakim prawem mnie tak zostawiła, potrzebowałem jej. Zapadła się pod ziemie. Byłem wściekły. Wiedziała, że jej potrzebuję, a mimo tego odeszła. Zapewniała, że jej na mnie zależy, że zawsze mogę na nią liczyć. Kłamała, choć nigdy bym ją o to nie podejrzewał. Gdzie ta przeklęta prawość i szlachetność Gryfonów, gdy naprawdę jest potrzebna? Pomogłem jej, gdy znajdowała się na dnie i jak mi odpłaciła? W tamtej chwili jej nienawidziłem, pragnąłem zapomnieć dzień, w którym ponownie pojawiła się na mojej drodze. Im bardziej byłem na nią wściekły, tym więcej o niej myślałem. Nie potrafiłem znieść myśli, że mnie porzuciła. Wielbiąca mnie żona i wymagająca praca wcale mi tego nie ułatwiały. Potrzebowałem odskoczni, zatracenia się w niej. Tylko tak potrafiłem odpędzić od siebie wszelkie troski. Czułem się jak pieprzony narkoman na odwyku. Długo zajęło mi pogodzenie się z myślą, że ona już nie wróci. Bez końca roztrząsałem dzień naszego ostatniego spotkania. Czy coś wskazywało na to, że zamierza odejść? Czy ja zrobiłem coś nie tak? Nie potrafiłem sobie niczego przypomnieć, poza ciszą po moim pożegnaniu. Wtedy nie przywiązywałem do tego wagi. Kobiety bywają kapryśnie. Gdybym tylko wiedział, że odejdzie. Ukojenie przyniósł mi długo wyczekiwany potomek. Dziura w sercu została zasklepiona przez tego urwisa tak podobnego do mnie. Pokochałem go od pierwszego spojrzenia i to on stał się moją odskocznią. Kobieta z przeszłości przestała istnieć, aż do dziś. Minęło siedemnaście cholernych lat, a ona zjawiła się na dworcu Kings Cross. Zniszczyła wyjazd mojego syna do Hogwartu, bombardując mnie przeszłością i swoim szczęściem. Nie tylko ja odprowadzałem dziś dziecko na pociąg. Nic się nie zmieniła, a wiek dodał jej wyłącznie uroku. Tuliła do siebie swoją wierną kopię sprzed lat. I w tym wszystkim on. Mężczyzna, który zajął moje miejsce. Uśmiechała się do niego, przytulała, patrzyła, jak niegdyś na mnie. Przeżywałem udręki po jej odejściu, a ona miała czelność być szczęśliwa i o mnie zapomnieć. Nie potrafiłem tego znieść. Zaraz po odjeździe pociągu, pozbyłem się żony i ich śledziłem. Okazja do porozmawiania z nią nadarzyła się szybko. Ten fagas ulotnił się zaraz po wyjściu z dworca, nie zapomniawszy wylewnie pożegnać się z moją kobietą. Tylko dzięki silnej woli od razu do niej nie podbiegłem. Gdy przed nią stanąłem, ujrzałem strach w jej oczach. Słusznie się bała.
— Nie sądziłem, że tak długą będę czekał na ten następny raz.
Zamurowało ją, kuliła się pod moim wzrokiem. Czuła się winna, a ja się tym napawałem. Niech teraz poczuje choć namiastkę tego, co mnie dręczyło przez ostatnich kilkanaście lat.
— Chyba masz mi coś do powiedzenia po takim czasie.
Nagle zaczęło się dziać coś dziwnego. Wyprostowała się i spojrzała mi prosto w oczy. Już nie było w nich strachu, lecz ból i determinacja. Przestała być ofiarą.
— Owszem mam. Prawie udało ci się zniszczyć mi życie. Zrobiłeś ze mnie rzecz. Przypominałeś sobie o mnie, gdy mnie potrzebowałeś, a potem odstawiałeś w kąt aż do następnego razu. Kochałam cię tak, że chwilami nie mogłam oddychać, a ty perfidnie to wykorzystywałeś, za nic mając moje uczucia. Byłam na każde twoje skinienie, oddałabym za ciebie życie, które dla ciebie w ogóle się nie liczyło. Zastanowiłeś się choć raz, co się ze mną działo, gdy ty wychodziłeś? Nawet nie musisz odpowiadać. Miłość do ciebie mnie wyniszczyła, ale i ona odeszła. Teraz gdy na ciebie patrzę, czuję wyłącznie współczucie. Po tych wszystkich latach wiem, że to nie ja przegrałam, lecz ty.
I zostawiła mnie po raz kolejny. Tym razem patrzyłem, jak odchodzi i godziłem się na to. Jej słowa odbijały się echem w mojej głowie, choć usiłowałem z tym walczyć. Na nic się to jednak zdało. Po tych wszystkich latach doczekałem się wyjaśnień, co nie przyniosło mi ukojenia, lecz jeszcze większy ból. Uśpione we mnie poczucie straty wybuchło ze zdwojoną siłą. Zrozumiałem swoje błędy, gdy było już za późno na ich naprawienie. Ja, Draco Malfoy zrozumiałem, że siedemnaście lat temu przegrałem życie, pozwalając odejść Hermionie Granger; jedynej kobiecie, którą kiedykolwiek kochałem. Nasz następny raz miał nie nadejść już nigdy.

sobota, 22 października 2016

Kilka słów od Laf

Witam

Na wstępie chciałabym przeprosić. To okropne jak długo każe Wam czekać na kolejną część miniaturki. Odkryłam jednak, że nie potrafię pisać dwóch rzeczy jednocześnie. Jestem tak skupiona na demonach, że nie umiem przenieść się w klimat Twardej sztuki. Stąd moja decyzja o usunięciu opublikowanych już części, ale oczywiście nie na zawsze. Najpierw skończę całość i wtedy ją opublikuję już nie dzieląc na części. Myślę, że jest to najlepsze wyjście. Nie chcę Was zostawiać z przerwanym tekstem, którego kontynuacja ukaże się nie wiadomo kiedy. Demony są moim priorytetem. Dlatego przepraszam i mam nadzieję, że mi wybaczycie. Obiecuję wrócić z Twardą sztuką już w całości.
Przy okazji. Niebawem powinnam otrzymać sprawdzony tekst La fin de la vie. Jeśli wszystko będzie w porządku w okolicach stycznie/lutego powinien w końcu wyjść PDF. Oczywiście o pojawi się tu informacja na ten temat.
Wszystkich, którzy nadal mają ochotę czytać moją twórczość zapraszam na mojego aktualnego bloga również o tematyce Dramione. 



Laf


niedziela, 6 września 2015

Sprawa niecierpiąca zwłoki – pilnie poszukiwana beta.



Witam was wszystkich.
Niestety jeszcze nie przybywam do was z kolejną częścią miniaturki, ale sprawa jest równie ważna. Obiecałam wam wersję PDF la fin de la vie, był konkurs na betę, wybrałam jedną z kandydatek, praca się rozpoczęła i tu następuję koniec. Z przewidywanych dwóch tygodni na sprawdzenie zrobiło się kilka miesięcy, stąd te opóźnienia. Jakby tego było mało nie mogę się skontaktować z osobą sprawdzającą i nawet nie wiem na czym stoję, dlatego podjęłam decyzję, że pora znaleźć kogoś innego, kto tym razem dotrzyma terminu. Głównie jest to spowodowane tym, iż od października zaczynam studia i jest to niemal pewne, że nie będę miała czasu na ogarnięcie tego, chcąc prowadzić demony. Dlatego też przejdę do sedna:

Pilnie poszukuję sumiennej bety, która do dnia 21 września dałaby radę sprawdzić całe moje opowiadanie – prawie 500 stron czcionką 11.

Wiem, że to dużo, ale czas mnie nagli, dlatego poszukuję osoby, która jest całkowicie pewna, że znajdzie na to czas i wyrobi się z terminem, bo nie mogę sobie pozwolić na taką sytuacje jak teraz, jeśli chcę w najbliższym czasie wydać ten PDF.
Osoby zainteresowane proszę o skontaktowanie się ze mną drogą mailową. Mój adres to:

Liczę na jak najszybszą odpowiedź, gdyż jak widzicie bardzo zależy mi na czasie.

Pozdrawiam A

środa, 11 lutego 2015

Top 10 Dramione


Trwało to i trwało, ale w końcu nastał czas ferii, kiedy to mogę odpowiedzieć na nominację Kerci, za którą serdecznie dziękuję :D
Wybranie czołowej dziesiątki spośród tylu wspaniałych opowiadań, jakie czytałam stanowiło nie lada problem. Nie mniej jednak w końcu mi się to udało, choć najchętniej umieściłabym tu dużo więcej opowiadań.
Jeśli chodzi o nominację to tu nie typuję nikogo konkretnie. Do udziału w tej akcji zachęcam absolutnie każdego i oczywiście liczę na późniejsze podrzucenie linków z waszymi Top 10. Nie przedłużając przejdźmy do konkretów.

REGULAMIN:

1. Każdy wstawiający swoje "Top 10" na bloga, podaje nick i link do bloga osoby, która go nominowała oraz powiadamia blogerów, których nominowała.
2. Można nominować 3 osoby, jednak nie można nominować osoby, która już umieściła na swym blogu "Top 10".
3. Na liście mogą znaleźć się całe opowiadania (tylko zakończone!) jak i miniaturki, muszą one dotyczyć tematyki Dramione.
4. Do każdego opowiadania dodajemy link, pod którym możemy je znaleźć, nick autora, naszą ocenę (Dlaczego spodobało mi się to opowiadanie? Czemu znajduje się na tym miejscu?) oraz - opcjonalnie! - krótki opis fabuły, oczywiście bez spoilerów.
5. Każda osoba wstawiająca swoje "Top 10" zobowiązana jest do wstawienia regulaminu tej akcji.

Top 10


„-Draco Malfoy- powiedział mężczyna- ale my się chyba już znamy?- Te słowa skierował już do mnie i zobaczyłam jak na jego twarzy pojawia się ten jego głupi uśmieszek.
-Chyba tak- zdołałam tylko odpowiedzieć, poczułam bowiem jak narastają we mnie jednocześnie złość i frustracja. Nie jego spodziewałam się tutaj zobaczyć. Co więcej wolałabym go nigdy już nie spotkać.”

Jest to jedno z pierwszych Dramione, jakie przeczytałam, więc to chyba normalne, że sentyment zostaje. Wydaję mi się, że każdy ma taką historię, o której zawsze będzie pamiętał. Opowiadanie naprawdę warta przeczytania. Sposób, w jaki autorka ukazała relacje główny bohaterów jest wspaniałe. To Dramione daje do myślenia, co osobiście bardzo cenie w opowiadaniach.


„Po chwili brązowowłosa wyłania się z mgły i wpada w ramiona chłopaka o jasnych włosach, który czekał na nią na skraju polanki. Ma na sobie białą koszulę, w którą teraz wtula się dziewczyna. Ten z uczuciem przygarnia ją ramieniem i opiera brodę o jej głowę. Zamykają oczy, a ich pięknych twarzach maluje się szczęście i spokój.
Teraz mogą zostać razem na zawsze.”

Dojrzała, piękna historia, ukazująca jaką potęgą może być miłość. Nie żałuję ani minuty spędzonej na tym blogu, czy też czekaniu na następny rozdział. Przeżywałam z bohaterami, ich wzloty i upadki. Autorka perfekcyjnie przedstawiła… w sumie to wszystko. Jeśli ktoś jeszcze nie miał przyjemności przeczytania tego Dramione z całego serca do tego zachęcam.


8. Draco + Hermiona – angusa

„ – Pięknie. Nie tylko, że zaspałem na ten cholerny pociąg, to jeszcze na domiar złego ta głupia szlama musiała koniecznie wpaść na ten sam pomysł.
– Co ty pleciesz? Jakbym na własne życzenie chciała tu z tobą gnić? Wolałabym raczej umrzeć, niż przebywać w twoim towarzystwie dłużej – wycedziła w najbardziej złośliwy sposób.”

Oryginalność, niespotykana kreatywność, mogłabym tak wymieniać w nieskończoność. To jedno z tych Dramione, w którym człowiek zatraca się bez reszty, a po zakończeniu nie wie, co dalej ze sobą zrobić. Historia absolutnie fenomenalna, którą po prostu trzeba przeczytać. To naprawdę jedno z oryginalniejszych Dramione, z jakim się spotkałam, nie mówiąc o świetnym stylu autorki.


7. Ukryte demony – Edge

W tej historii zakochałam się od początku do końca. Przeszłość, która nie daje spokoju, a nawet niszczy to coś co bardzo mi się podoba, o czym wiedzą czytający moje aktualne opowiadanie. Autorka idealnie przedstawiła, jak wiele musieli przejść główni bohaterowie i ile ich to kosztowało, aby móc normalnie żyć. Historia bez wątpienia chwytająca ze serce.



„-Słuchajcie– powiedziała McGonagall – mam dla was zadanie.
-Dlaczego mam cokolwiek robić z nim? - zapytała natychmiast Gryfonka.
-Ponieważ oboje jesteście Prefektami Naczelnymi, panno Granger.
Hermiona powstrzymała westchnienie. Nie masz szans na to, żeby się z tego wymigać.”

Niby jedno z wielu Dramione na siódmym roku, ale ta historia jest absolutnie genialna. Pomysły autorki, ukazanie bohaterów, problemy z jakimi się borykają - perfekcja. To opowiadanie dowodzi temu, że nawet w tak powszechnej tematyce, jaką jest ostatni rok można wiele zdziałać i stworzyć coś niepowtarzalnego.



„Granger uniosła kubek do ust i wysączyła łyk cudownego płynu. 
Draco z trudem powstrzymał ogarniającą go dziką żądzę. Odetchnął głęboko kilka razy, żeby się uspokoić. 
Nie użyję tortur, żeby wydobyć z niej informację. Nie wyrwę jej tego kubka z ręki i nie będę usiłował wylizywać jego dna. Zachowam przynajmniej resztki godności. 
Chcę kawy. Chcę. Kawy. Chcę kawy!” 

Czytając to opowiadanie śmiałam się niemal od początku do końca. Pomysł na jaki wpadła autorka jest absolutnie fenomenalny i niepowtarzalny. Z taką odsłoną Dracona nie spotkałam się nigdy dotąd i choć jest ona dość dziwaczna, ja bez reszty zakochałam się w tym opowiadaniu. Polecam je każdemu, kto chce sobie poprawić humor lub po prosu przeczytać coś oryginalnego.


4. Zakręty losu – Keraa

„- Nie – wyszeptał. – Nie ty…
Hermiona odwróciła się do Leonory.
- Przeciwkrwotoczny, Regenerujący, Szkiele-Wzro – wyrecytowała listę eliksirów i skierowała różdżkę na Malfoya. Zaklęcie Diagnozujące powoli penetrowało jego ciało, o ona bladła coraz bardziej, w miarę jak odczytywała wyniki. Było bardzo źle... Nie, było wręcz fatalnie. Jeszcze raz spojrzała w te szare oczy, w oczy człowieka, który był śmiertelnym wrogiem i zagryzła wargę. W tej chwili jego życie zależało od niej i nie było ważne, że to jest ten znienawidzony Ślizgon. Musiała mu pomóc, zrobić wszystko, czego się nauczyła, żeby go ratować.”

Jedno z najlepszych Dramione w życiu dorosłym, jakie przeczytałam. Wspaniale wykreowani bohaterowie, świetna i mega wciągająca fabuła. Co tu dużo mówić, ta historia jest po prostu perfekcyjna. Bez wątpienie jeszcze do niej wrócę, aby ponownie móc się cieszyć tą wspaniałą lekturą.


3. Zmowa dziewic – Kitiara i Nagini

„– Jak cię teraz będę trzymał za głowę, gdy mi będziesz robić dobrze ustami? – złośliwy uśmieszek blondyna był wprost zniewalający mógł doprowadzić do szału. - Za tą krótką szczotę?! Mówię ci to nie-prak-tycz-ne... – Malfoy zrobił minę zbitego spaniela. 
- Świnia! - warknęła Gryfonka i wymierzyła w niego różdżką. - Zmiataj stąd natychmiast chamie jeden. 
- No niby co ja takiego powiedziałam? - Draco spojrzał pytająco na przyjaciela, który tylko pokręcił głową w geście rezygnacji nad jego głupotą.”

Ocean dobrego humoru, nutka erotyzmu, Dramione i Blinny, czego chcieć więcej? Jest to jedno z popularniejszych opowiadań, co wcale mnie nie dziwi. To jak autorki w kilkunastu rozdziałach przedstawiły całą akcję jest epickie. Czytałam tę historię już kilka razy i z pewnością na tym nie poprzestanę.



„- Mało, ale palę – co ona robi, tłumaczy się Malfoyowi? – A tobie co do tego?! – warknęła 
- Absolutnie nic – Draco uśmiechnął się szerzej a Hermiona znikła w przedziale. Zrobiło jej się dziwnie gorąco. 
- No, nieźle. Widziałaś Lil jakie ona ma duże cyc... znaczy piersi? – poprawił się Malfoy szybko widząc, że brew jego przyjaciółki niebezpiecznie podjeżdża do góry a ona sama zaczyna sugestywnie obracać w dłoniach różdżkę. – Prawie takie jak twoje – Draco nie mógł sobie odpuścić tej uwagi a Harry szybko odwrócił głowę, żeby żadne nie widziało jego kretyńskiego uśmiechu. 
- No i powiedz, Potter, czy to nie cham? – spytała Lilien, ale uśmiechnęła się przy tym szeroko i Harry odwzajemnił ten uśmiech. 
- Spadam – blondas wzruszył ramionami – a ty dalej podrywaj Pottera.- tylko nie wiem, czy coś ci wyjdzie, Lil. Z tego co wiem, on nadal jest prawiczkiem... – Draco uśmiechnął się złośliwie.” 

Jeśli ktoś lubi Dracona jako złego i aroganckiego dupka bez wątpienia znajdzie tu coś dla siebie. Nie zbraknie również Snape’a i uwaga jego córki, zainteresowanej pewnym zielonookim Gryfonem. Historie naprawdę niezwykła, ukazująca trzy zupełnie rożne pary, które połączyła jednak ta sama rzecz – miłość. Jest to kolejne opowiadaniem, które czytałam już kilka razy i zamierzam uczynić to ponownie.


1. Ostatni Bastion – Kitiara i Nagini

„- Oczywiście Herm, już ją biorę, ona dalej nie pójdzie. – Harry nachylił się nad rudowłosa, która oddychała, co raz trudniej. – Spokojnie malutka już niedaleko, zaraz będziemy w punkcie deportacji i...
- I co wtedy panie Potter? – Zimny, ironiczny głos należący do osoby, której Harry nienawidził najbardziej na świecie odebrał mu wszelka nadzieje na jakiejś wyjście. Chłopak niechętnie odwrócił się do nowo przybyłego, do swego Nemezis, do podwójnego szpiega – Severusa Snape’a.”

I w końcu najwyższe miejsce na podium. Historia przeczytana przeze mnie kilkanaście razy. Tego nie da się opisać słowami. Brutalne czasy wojny i sporo dość nietypowych par. Miłość ukazana na wiele przeróżnych sposobów i wydarzenie doprowadzające do łez, zarówno smutku jak i szczęście. Podsumowując kocham, kocham i jeszcze raz uwielbiam. „Ostatni Bastion” po prostu trzeba przeczytać.


niedziela, 28 grudnia 2014

Niezwykły prezent


- Uspokój się ty cholery sierściuchu, bo skończysz jako dywanik!
Wściekły Draco Malfoy siedział po turecku na podłodze w swoim gabinecie, za wszelką cenę starając się zawiązać na szyi małego, szarego kociaka czerwoną wstążkę, co temu nieszczególnie się podobało. Co go w ogóle podkusiło, żeby kupić to bydle? Już teraz czując piekące zadrapania na rękach żałował swojej decyzji. Czego się jednak nie robi dla najwspanialszej kobiety na świecie? Nie od dziś wszyscy wiedzieli, że pan Malfoy ma ogromną słabość do swojej świeżo upieczonej żony i jest w stanie nawet kupić jej włochatego potwora, którego sam już nie znosił. W końcu Hermiona, od ponad pół roku Malfoy, zasługiwała na wszystko, co najlepsze, łącznie z najwspanialszym mężem na tej planecie, który tak się dla niej poświęcał. Ktoś mógłby zapytać, jak to możliwe? Cóż, wbrew panującym przekonaniom ludzie się zmieniają, a co najważniejsze dorośleją. I tak też stało się tym razem. Wszystko zaczęło się nie od wspólnej pracy, czy też przyjaciół. Wystarczyło przypadkowe spotkanie. Od słowa do słowa i okazało się, że pełna wrogości przeszłość wcale nie jest murem, którego nie da się obejść, a wręcz przeciwnie. Połączyła ich właśnie chęć naprostowania jej. Gdy Voldemort odszedł nikt już nie chciał żyć w nienawiści, choć kto mógłby przypuszczać, że w przypadku tej dwójki to godzenie skończy się przed ołtarzu? Żadne z nich jednak nie żałowało swojej decyzji. Spędzili ze sobą już ponad cztery wspaniałe lata, a to dopiero początek.
- Mam cię ty cholero! Ja jestem Malfoy, mnie nie przechytrzysz cwaniaku!
Kot wiercąc się, kwilił żałośnie, podczas gdy Draco w końcu przymocował do jego szyi kokardę. Jeszcze tylko wsadzi to bydle do pudełka i gotowe.
- Kochanie, co ty tam jeszcze robisz? Wszystko już gotowe.
Z dołu dobiegł go głos Hermiony, która najwidoczniej zaczynała się już niecierpliwić. W sumie nic dziwnego, dziś wigilii. Tegoroczną postanowili spędzić tylko we dwoje. Nie obyło się bez protestów ich rodzin, ale jak zapewne każdy się domyśla i tak postawili na swoim. To ich pierwsze święta, jako małżeństwo i chcieli je celebrować tylko we dwoje.
- Daj mi sekundę. Już schodzę.
Odpowiedział Draco, podnosząc się z podłogi. W wyciągniętych przed siebie rękach niósł szamoczącego się kota, aby umieścić go w stojącym na mahoniowym biurku pudełku. Gdy zwierzę było już w środku nałożył wieko i rzucił na prezent Silencio, aby pomiaukiwanie potwora nie wzbudziło podejrzeń jego kobiety. Poprawił jeszcze tylko czarny krawat, idealnie pasujący do tego samego koloru garnituru i błękitnej koszuli, po czym wziąwszy pudełko opuścił gabinet. Gdy zszedł z piętra Hermiona już na niego czekała przy stole. Wyglądała bardzo ładnie w beżowej, sukience z pół koła, podkreślającej jej figurę i czarnych, niewysokich szpilkach.
- Jak zwykle się spóźniasz.
Skarciła go, choć na jej twarzy gościł delikatny uśmiech. Dziś nic nie mogło zepsuć jej humoru, nawet niepunktualność jej męża.
- A ty jak zwykle ładnie wyglądasz. Jak to mam jednak gust.
Jak zwykle skromny Draco cmoknął przelotnie Hermionę w usta, po czym odłożył swój prezent pod stojącą w rogu pokoju choinkę. Kilka dni temu mieli niezły ubaw przy jej ubieraniu, szczególnie, gdy Hermiona uparła się na czerwono złote ozdoby, na co Draco jako były Ślizgon absolutnie nie mógł pozwolić.
- Cały czas się zastanawiam, dlaczego za ciebie wyszłam?
- Lepszego ode mnie byś nie znalazła.
Na te słowa Hermiona zaśmiała się tylko, po czym razem z Draconem udali się do stołu, gdzie po złożeniu sobie życzeń usiedli do kolacji, przygotowanej przez panią domu. Wieczór mijał im spokojnie i we wspaniałej atmosferze. Cieszyli się sobą, dziękują wszystkim bóstwom, że ktoś skrzyżował ich drogi. W końcu jednak nadszedł czas na kolejny ważny punkt wieczoru, a mianowicie prezenty. W pierwszej kolejności postanowili otworzyć te od siebie, dlatego też wzięli odpowiedni pudełka i usiedli na brązowej kanapie, znajdującej się tuż przed kominkiem.
- Ty pierwsza.
Zastrzegł sobie od razu Draco, widząc, że Hermiona i tak nie może się już doczekać sprawdzenia, co dostała. Między innymi to w niej kochał: spontaniczność i ekscytowanie się nawet błahymi rzeczami. Wniosła w jego życie tyle radości, że czasami sam się zastanawia, jak za nią nadąża.
- Zgoda.
Hermiona z uśmiechem postawiła pudełko na kolanach, po czym zdjęła wieko. Jej usta ułożyły się w literę „O”, gdy zobaczyła, co jest w środku.
- Nie wierzę…
Szepnęła, wyciągając z pudełka puchatego kociaka, który wlepiał w nią swoje niebieskie oczka. Czegoś takiego się nie spodziewała. Coś tam niby kiedyś wspominała Draconowi, że chciałaby mieć w domu takiego czworonoga, ale do głowy by jej nie przyszło, że on się na to zdecyduje. Tym bardziej, że nie lubi kotów. Oto kolejny dowód, jak bardzo ją kocha. Nie raz udowodnił, że jest w stanie zrobić dla niej wszystko, począwszy od kupna kota, skończywszy na walce z przeciwnościami losu, które niejednokrotnie pojawiły się w ich życiu.
- Witaj maleńki.
Powiedziała słodkim głosem Hermiona, sadzając sobie kotka na kolanach. Ten od razu zaczął mruczeć, podczas, gdy kobieta drapała go za uchem.
- Teraz to niby takie niewiniątko, a mnie to bydle poharatało.
Draco zaprezentował małżonce swoją rękę, na której znajdowało się kilka czerwonych pręg.
- Mój biedy.
Pani Malfoy z uśmiechem sięgnęła po dłoń mężczyzny, delikatnie dmuchając na rany, po czym złożyła już na jego wargach czuły pocałunek.
- Dziękuję, jest piękny.
Szepnęła prosto w jego usta, nim się odsunęła. Z chęcią kontynuowałaby to, co zaczęli, ale i na to przyjdzie czas. Teraz czas na jej prezent.
- Teraz twoja kolei.
To mówiąc odłożyła na podłogę kotka, który od razu pobiegł oglądać swój nowy dom.
- Już.
Draco sięgnął po spoczywające do tej pory na stoliku pudełko i zaczął rozwiązywać wstążkę. Widział jak bardzo Hermiona jest podekscytowana, co tylko wzmagało jego ciekawość. Nie cackając się zbytnio rozerwał ciemnozielony papier i uniósł wieczko pudełka. To, co w nim zastał, kompletnie zbiło go z tropu.
- Yyy…
To jedyne, na co się zdobył, wyciągając z pudełka parę maleńkich, szmacianych bucików, które mógłby sobie założyć co najwyżej na palec. Cóż, wiedział, że jego żona miewa dziwne pomysły i specyficzne poczucie humoru, ale tym razem zupełnie go zaskoczyła.
- I jak?
Zapytała, najwyraźniej oczekując od niego jakiegoś komentarza.
- No ten… ładne, ale na cholerę mi coś takiego?
- Merlinie, co za niedomyślny kretyn.
Załamana Hermiona ukryła twarz w dłoniach, co jeszcze bardziej zdziwiło Dracona. Teraz to już kompletnie zgłupiał.
- Możesz mi powiedzieć, o co chodzi?
- Będziesz ojcem, o to chodzi!
Wykrzyknęła mu prosto w twarz, obserwując jak jego oczy rozszerzają się ze zdziwienia. Niezupełnie tak to miało wyglądać. Liczyła na nieco większą domyślność swojego męża, ale jak widać zbyt wiele wymagała.
- Czyli, że my…?
- Tak.
- To znaczy, że ty…?
- Tak, w trzecim tygodniu.
Draco nie wiedział, co powiedzieć. Ta wiadomość kompletnie nim wstrząsnęła. Dziecko. Będą mieli dziecko. Nie mógł w to uwierzyć. Raz po raz spoglądał to na trzymane buciki to na Hermionę, która cały czas mu się przyglądała. Cisza trwała dłuższą chwilę. Kobieta powoli zaczynała się niepokoić. Nie podobało jej się to. Wolała, żeby się odezwał, powiedział cokolwiek, niż tak milczał. Może to za wcześnie? Może jeszcze nie jest gotowy? Cóż, ona również się tego nie spodziewała, ale, gdy tylko cztery dni temu lekarz oznajmił jej, że jest w ciąży nie posiadała się z radości. Świadomość, że nosi pod sercem mały skarb, owoc ich miłości przepełniała ją zarówno szczęściem jak i dumą. Myślała, że Draco również się ucieszy, ale teraz patrząc na niego sama nie wiedziała, co myśleć. Już zamierzała sama coś powiedzieć, gdy niespodziewanie blondyn zerwał się z kanapy i porwawszy ją w ramiona zaczął się kręcić w kółko.
- Draco, postaw mnie!
Pisnęła zaskoczona kobieta, lecz blondyn ani myślał tego zrobić. Nie czekając na dalsze wywody z niezwykłą pasją wpił się w usta ukochanej, chcąc wyrazić całe swoje szczęście. Ostatni raz cieszył się tak, gdy zgodziła się zostać jego żoną. Nie mógł w to wszystko uwierzyć. Już niebawem zyska kolejną osobę do kochania. Był w tym momencie najszczęśliwszą osobą na świecie. Kobieta, którą kochał ponad życie nosi jego dziecko, które dopełni ich rodzinę.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę.
Powiedział, gdy w końcu oderwał się od ust żony. Hermiona poczuła niewyobrażalną ulgę. Nie jest zły, cieszy się z dziecko. Niczego więcej sobie nie życzyła na te święta.
- Kocham cię.
Ujęła twarz blondyna w obie dłonie z miłością wpatrując się w jego błękitne oczy. Jeszcze nigdy nie była tak pewna jak teraz, że jest on najlepszą rzeczą, jak spotkała ją w życiu.
- Ja ciebie też.
Już zamierzał ponownie pocałować ukochaną, gdy nagle sielankę przerwał ich nowy lokator, który z głośnym miauknięciem uwiesił się na nodze mężczyzny.
- Nienawidzę go.
Warknął Draco, usiłując zrzucić zwierzę, które nie dawało za wygraną. Hermiona nie mogąc wytrzymać zaczęła się śmiać. To zdecydowanie najlepsze święta w jej życiu.




Witam :)

Tęskniliście? Po dość długiej przerwie wracam do miejsca, gdzie wszystko się zaczęło z nieco opóźnioną świąteczną miniaturką, którą dzisiaj napisałam. Tekst jest raczej lekki i nie za długi, ale mnie się podoba, więc mam nadzieję, że i wam przypadnie do gustu. To jednak nie jedyne, po co do was przybywam, a konkretniej mam dwie sprawy.

1.    Postanowiłam stworzyć wersję PDF la fin de la vie i tu potrzebna mi pomoc. Poszukuje osoby, która sprawdziłaby dla mnie całe opowiadanie. Wszystkich chętnych proszę o pisanie do mnie pod ten adres


Mail musi zawierać tytuł „Beta” oraz następujące informację:
- wiek
- doświadczenie w betowaniu
- domniemany czas trwania sprawdzania tekstu ( jest to prawie 500 stron w Wordzie czcionką 11)
Mam nadzieję, że znajda się jacyś chętni, bo sama na pewno tego nie ogarnę. Zgłoszenia proszę wysyłać do 15. 01. 2015. Po upłynięciu tego terminu skontaktuję się z wybraną sobą (o ile będzie więcej niż jedna chętna :D) i wtedy dokładnie przedstawię czego oczekuję itp.

2. Korzystając z okazji chciałabym wam zaprezentować nowy zwiastun mojego drugiego bloga  „Opętani demonami przeszłości”. Część z was z pewnością go zna, ale być może ktoś jeszcze skusi się na śledzenie losów naszej ukochanej parki w nowej odsłonie :D



Pozdrawiam A♥



piątek, 8 sierpnia 2014

Opętani demonami przeszłości - początek


Serdecznie zapraszam na pierwszy rozdział mojego nowego opowiadania <3


Oto fragment tego rozdział, który mam nadzieje przeczytacie w całości :)

*****
- Hermiona.
- Harry?
Powiedziała cicho, słysząc głos przyjaciele, którego jednak nigdzie nie widziała.
- Jesteśmy pod niewidką. Chodź w jakiś kąt, musimy pogadać.
Szatynka skinęła tylko głową, kierując się w najdalszy zakątek biblioteki, gdzie nie dosięgały ich ciekawskie spojrzenia klientów.
- Co wy robicie?
Zapytała szatynka, gdy chłopaki pozbyli się peleryny. Już po wyrazach ich twarzy widziała, że coś kombinują.
- Byliśmy w sklepie z miotłami i spotkaliśmy my Malfoya z Zabinim.
Oznajmił Ron, niemal wypluwając nazwiska znienawidzonych Ślizgonów.
- I co z tego?
- Oni coś kombinują.
- O co ci konkretnie chodzi Harry?
- Podsłuchałem jak mówili coś o Nokturnie, że muszą tam coś załatwić. Nie wydaje ci się to podejrzane?
Zapytał Wybraniec, przyglądając się przyjaciółce. On już miał swoje teorie na temat poczynań tych kretynów, ale wolał na razie zachować je dla siebie.
- No właśnie, Harry ma racje. Powinniśmy…
Zaczął Ron, lecz Hermiona nie dała mu dokończyć.
- O nie, nie mam mowy. Nie zmierzam wpakować się przez was w kłopoty i to jeszcze z powodu Malfoya. Nie interesuje mnie, co oni robią i was też nie powinno.
Była pewna swego. Harry bardzo często tworzył różne teorie spiskowe, które zwykle okazywały się co najmniej naciągane.
- Ale posłuchaj, co jeśli to ma coś wspólnego z Voldemortem?
- Co niby Malfoy miałby dla niego robić? Ma 16 lat, po co on najpotężniejszemu czarnoksiężnikowi na świcie?
Hermiona nie dawała się tak łatwo przekonać. Przeczucie mówiło jej, że jedyne, co z tego wszystkiego może wyniknąć to kłopoty.
- Hermiono, proszę. Musimy to sprawdzić.
Tym razem odezwał się Ron. Wyciągnął rękę, aby położyć ją na ramieniu szatynki, jednak ta, gdy tylko to zauważyła cofnęła się o krok, patrząc nieufnie na rudzielca. Weasley opuścił rękę, nadal przyglądając się dziewczynie. Nigdy nie mógł zrozumieć jej dziwnych odruchów. Niby się przyjaźnili, ale Hermiona zawsze trzymała ich na dystans. Znali się od pierwszego roku, a oni nadal nie wiedzieli o niej zbyt wiele. Kiedyś zadawali pytania, ale szybko zrozumieli, że to bez sensu, gdyż wtedy szatynka jeszcze bardziej zamyka się w sobie. Starali się uszanować jej prywatność, choć nie raz zżerała ich ciekawość, czym spowodowana jest tajemniczość i nieufność panny Granger.
- To nie jest dobry pomysł, a wręcz fatalny.
Powiedziała szatynka, przysuwając się jeszcze bliżej ściany. Czuła się nieco osaczona przez o wiele wyższych od siebie chłopaków.
- Pójdziemy za nimi, zobaczymy, co knują i wracamy. Nikt się nawet nie zorientuje, że zniknęliśmy.
Przekonywał Harry, usilnie ostając przy swoim. Czym było niebezpieczeństwo w obliczu rozpracowania Malfoya i jego bandy? Nie mogli zmarnować takiej szansy.
- Czy wy zdajecie sobie sprawę, że Nokturn jest dla nas co najmniej niebezpiecznym miejscem?
- Więc rób co chcesz, my idziemy.
Oznajmił w końcu Potter, widząc postawę przyjaciółki. Chłopaki ponownie narzucili na siebie pelerynę i gdy już mieli odejść zatrzymał ich głos szatynki.
- Pójdę z wami, ale nadal uważam, że to głupi pomysł.


niedziela, 3 sierpnia 2014

Nowy blog, czyli powrót LaFinDeLaVie HarryPotter

Witam :D

Tak, tak dobrze widzicie, ruszam z kolejnym opowiadaniem! Normalnie już się nie mogłam doczekać, dlatego z przyjemnością zapraszam was na prolog „Opętani demonami przeszłości”:


Tutaj macie jeszcze krótki opis i zwiastun. Życzę miłej lektury i liczę na wasze opinie <3

Jaki wpływ na człowieka ma przeszłość? 
Czym jest zaufanie?
Ile trzeba poświęcić, aby je zdobyć?
Czy aby na pewno wszystko jest takim, jak się wydaje?
Do czego zdolny jest człowiek ogarnięty rządzą zemsty?
Jak jeden błąd może zmienić wszystko?
Co zrobi Hermiona, gdy jej życie zostanie wywrócone do góry nogami?
Jak zareaguję na straszliwą prawdę, która zniszczy jej światopogląd?
Co wspólnego będzie z tym miała trójka Ślizgonów?
Czy człowiek jest w stanie pokonać swoje demony? 


Pozdrawiam A